Nie rób śmietnika ze swojego brzucha

Czekoladka, cztery chipsy, banan, dwa plasterki salami z keczupem, pięć orzeszków pistacjowych, pół pączka, dwie łyżki sałatki jarzynowej, pół szklanki coli – tak przeciętny Polak traktuje swój brzuch między posiłkami. Gdyby wrzucać to nie do ust, a do śmieci, składniki te zrobiłyby mało apetyczne wrażenie. Dlaczego traktujemy swój brzuch jak kontener na odpadki?

Nieustannie słyszę w tramwaju, na ulicy, w sklepach, że ludzie są przemęczeni, ciągle chce im się spać, czują się ociężale i nie mają na nic ochoty. No, cóż – trudno, żeby tryskali energią, jeśli noszą pod sercem, pod skórą, śmierdzący śmietnik. Jeżeli wciąż masz ochotę podjadać między posiłkami, oznacza to, że Twoje posiłki nie dostarczają Ci wystarczającej energii i składników odżywczych. Organizm domaga się o swoje, a Ty go zarzucasz odpadkami cukrowymi i wątpliwej jakości przetworami mięsopodobnymi.

Robaki w brzuchu i śmietniku

Zwykle na tapetę trafiają słodkie i słone przekąski, które są produktami zakwaszającymi organizm. Jednocześnie słodycze i paluszki to idealne podłoże do rozwoju… robaków. Dlatego większość osób otyłych zmaga się z tymi małymi kreaturami, które sieją spustoszenie w ich organizmach. Mowa o owsikach i innych glistach. Brzydzi Cię to? Ale nie ma w tym nic nadzwyczajnego. W kontenerach też rozwija się robactwo. Skoro traktujesz swój brzuch jak śmietnik, nie ma powodu, by ten zachowywał się inaczej niż go oceniasz.

Brzydki zapach z kontenera

Zapach sfermentowanych śmieci nie należy do najprzyjemniejszych. Osoby, które pochłaniają różnego pochodzenia resztki, które mają różnego pochodzenia półstrawione resztki w brzuchu, też cierpią na problem brzydkiej woni z ust. Żadne odświeżacze do ust nie pomogą, jeśli nie zostanie zastosowana odpowiednia dieta.

Brzuchośmietnik a otyłość

Niektóre otyłe osoby narzekają, że jedzą dietetyczne śniadania, obiady i kolacje a mimo to nie chudną. Ja im nawet wierzę. I jestem przekonana (nie tylko ja – lekarze również), że ich nadwaga wynika właśnie z podjadania między zdrowymi posiłkami. To się wydaje takie niewinne – czekoladka na boku, chips w poczęstunku od kolegi… A jednak tymi pierdółkami można nawet podwoić spożywaną dziennie liczbę kalorii.

Po co to mówię?

Nie jestem święta, też czasem podjadam kostkę czekolady, wmawiając sobie, że to tak mała forma jedzenia, iż na pewno nie da się od niej utyć. Ale staram się zachowywać zdrowe proporcje i – przede wszystkim – daję czas swojemu ciało na to, aby zdążyło strawić podawane przeze mnie pokarmy. Zauważyłam, że duża część osób z nadwagą nie zauważa tego problemu w ogóle i pozostaje bezradna wobec braku efektów stosowanej diety.

Chętnie usłyszę, jak u Was wygląda podjadanie i jakie macie na to sposoby.

Życzę udanego weekendu,

Karolina

Co jeść w pracy i szkole?

Wyjścia do szkoły, pracy to czas, kiedy tyjemy. I nie boję się tego stwierdzenia.

U wielu dieta wygląda mniej więcej tak: śniadanie – owsianka z bakaliami (zdrowo!), drugie śniadanie (poza domem) – pasztet z ciasta francuskiego z soczewicą, kanapki z białego chleba, obiad (po dłuuugiej przerwie, kiedy już burczy w brzuchu) – mielony z ziemniakami, kolacja (z wyrzutami sumienia) – jogurt. Jeśli i dla Ciebie brzmi to znajomo, wiesz już, gdzie tkwi słaby punkt Twojej diety. By ustrzec się tego mylnego kręgu żywieniowego, podpowiadam Ci moje sposoby na jedzenie poza domem. By nie jeść ciągle kanapek z bułki i dużej ilości sera, lepiej wybierz:

- kanapkę z chudą szynką i pełnoziarnistym chlebem z dodatkiem wielu warzyw

- prostą sałatkę z ananasa, kurczaka wędzonego i kukurydzy

- serek wiejski z pomidorem i kromką ciemnego pieczywa

- jabłko/banan/pomarańcza

- sałatka owocowa

- naleśnik z dodatkiem otrąb z owocami lub pieczonym kurczakiem i sałatą

- sałatka jarzynowa „imieninowa”, ale z jogurtem naturalnym zamiast majonezu

- kefir lub mleko acidofilne

- sałatka z ciemnego makaronu, żółtego serca, chudej szynki i kukurydzy

- kurczak pieczony z ryżem

- pierogi z białym serem (ale nie po rusku z dodatkiem skwarek i ziemniaków) lub owocami (bez dodatku cukru).

Kolejna wskazówka z mojej strony – zaopatrzcie się w szczelne pudełka na jedzenie, które naprawdę bardzo ułatwiają życie. Całe to pakowanie jedzenia zwykle zniechęca do jakichkolwiek prób zabrania ze sobą czegoś innego niż drożdżówka. A tak, z pudełkami… Make life easier :D

Karolina

W drodze do lata

Na blogu była chwila przerwy, jednak czas ten był całkiem owocny. Mam dla Was kolejną dawkę energii.

Przez kilkanaście dni nie pojawiały się nowe posty, bo przyszło mi stanąć w oczy z pewnymi wyzwaniami takimi, jak nowa praca, remont oraz urodziny. Jestem starsza w metryce, lecz zapewniam, że ani duchem, ani ciałem. Dziś jest wyjątkowo ciepło i przychodzę do Was z wyzwaniem: zacznijcie biegać lub marszobiegać. Zakupiłam świeżutki dres (no, dobra – starych i śmierdzących nie sprzedają) i – uwaga, uwaga – namówiłam swoją połówkę na wspólny jogging. Trzeba zaznaczyć, że kiedyś był zatwardziałym przeciwnikiem tej aktywności, choć od innych sportów nie stronił. Na początek delikatnie – jeden bieg w tygodniu. Truptanie w łaskawym, kwietniowym słońcu pomiędzy świergotem ptaków to doświadczenie, które daje poczuć w każdej płytce krwi, że warto żyć i nie ma problemów, którym nie da się podołać. Zachęcam Was serdecznie do próby generalnej. Mała rada: pamiętajcie, by około 2 godziny przed wyruszeniem w bieg odpowiednio nawodnić organizm. Czekam na Wasze relacje!

Życzę miłego joggingu w drodze do lata po piękne ciało.

Karolina

Zjeść czy nie zjeść? Hamletowski sposób na odchudzanie

Dzisiaj przedstawię Wam prosty sposób na to, aby zjadać mniej ciastek. Metodę zaczerpnęłam – jak wypada humanistce – od Szekspira.

Nie oszukujmy się – gdy sięgamy po ciastko rzadko kiedy jesteśmy naprawdę strasznie głodne. Zwykle jest to spowodowane bodźcem z głębi mózgu, który pyta „Halina, a może trochę cukru do krwioobiegu?” i Halina – drept, drept, idzie do kuchni i bierze ciastko. Nawet się nie zastanawia, sięga, jak po swoje. Aby powstrzymać się przed takim bezsensownym pałaszowaniem słodyczy wystarczy, zanim wstaniesz po ciastko, zapytać się „Zjeść czy nie zjeść?”. Obudzisz zdrowy rozsądek, który podpowie Ci: nie jedz tego, jesteś na diecie! U mnie skutkuje trzykrotne zadanie sobie tego pytania. Za pierwszym razem odpowiadam sobie „nie jedz, bo będziesz gruba”. Za drugim razem dogłębniej „nie jedz tego, ćwiczyłaś i cukier zaprzepaści Twój wysiłek”. Za trzecim razem wprost „sekundę zjedzeniu tego ciastka będziesz miała wyrzuty sumienia i zero satysfakcji. Jeśli go nie zjesz, będziesz z siebie dumna”.

Polecam – wypróbujcie odchudzanie na Hamleta. Przepraszam, że dziś dodaję posta tak późno, ale miałam problemy z zalogowaniem się panelu dzisiaj.

Karolina

Dziesięciominutówka – trening błyskawiczny

Nie masz czasu na trening, ale nie chcesz odpuścić całego dnia? Wypróbuj dziesięciominutówkę, czyli trening błyskawiczny dla zabieganych. 

Pierwsza minuta – rozgrzewka

Wykonuj przez minutę wymachy rąk, nóg, skłony oraz krążenia biodrami.

Minuta od drugiej do ósmej włącznie – 7 serii ćwiczeń

Jedna seria składa się z 4 ćwiczeń opisanych poniżej. Każde ćwiczenie musisz wykonać 10 razy, zanim przejdziesz do następnego. Po wykonaniu ćwiczenia nr 4 zaczynasz serię od nowa. W trakcie 8 minut musisz zdążyć wykonać 7 serii. Zdążysz spokojnie – jedna seria zajmuje 60 sekund, a więc zostanie Ci jeszcze minuta zapasu.

Ćwiczenie nr 1 – przysiad z wyskokiem x 10

Rozstaw nogi na szerokość bioder. Zejdź do przysiadu (do momentu, aż między udem a łydką utworzy się kąt prosty) i wyciągnij ręce na wprost klatki piersiowej. Następnie zrób wyskok, prostując kolana, wyrzucając ręce do tyłu i wypychając miednicę do przodu. Wykonaj ćwiczenie 10 razy.

Ćwiczenie nr 2 – wykrok z hantlem x 10

Chwyć w obie ręce lekkie hantle (o wadze 1 kilograma). Wypchnij prawą nogę krok do przodu i zejdź do dołu tak, jakbyś klękała, żeby się oświadczyć ;) Jednocześnie zegnij przedramiona, przyciągając hantle do klatki piersiowej (klasyczne ćwiczenie na biceps). Wróć do pozycji wyjściowej, prostując przedramiona. Zrób po 5 wypadów na każdą nogę, czyli łącznie 10 powtórzeń.

Ćwiczenie nr 3 – skok w bok x 10

Skacz, jakbyś skakała na skakance z jedną różnicą: wyskakuj złączonymi nogami raz w lewo, raz w prawo. Zrób 10 wyskoków.

Ćwiczenie nr 4 – spięcia łydek x 10

Stań prosto, wejdź na palce, spinając łydki. Wytrzymaj sekundę i opuść pięty. Wykonaj 10 spięć.

Ostatnia minuta – rozciąganie

Rozciągnij przede wszystkim łydki i uda. Wykonaj ulubione ćwiczenia strechingowe, aby uspokoić oddech.

Dla ułatwienia zamieszczam poniżej tabelkę gotową do wydruku. Przypnij ją do szafki i wykonuj trening zawsze, kiedy znajdziesz chwilę. Powodzenia!

 

Woda, woda i jeszcze więcej wody

Chociaż lekarze bombardują nas z każdej strony informacją, jak ważne jest picie wody, wielu wciąż wydaje się, że to jakaś wielka ściema. Niby dlaczego nie wystarczy herbata? „Nie jestem zwierzęciem, żeby pić wodę”.

To nie ściema. Zrobiłam dosyć bolesny, przymusowy eksperyment. Wyszedł przypadkiem i go nie polecam ;) Przez 4 dni piłam zaledwie dwie szklanki wody dziennie. Poza tym pragnienie zaspokajałam herbatą i kawą. Efekt? Po 8 godzinach pracy czułam się jak flak. Byłam cały czas głodna, a jednocześnie czułam się ciężko. Po powrocie do domu nie miałam siły ruszyć ręką i nogą. Trening? Dobry żart. Jedyne, na co miałam ochotę to obejrzenie filmu albo i to nie, tylko hop do wyrka. Po trzecim dniu (przymusowego, powtórzmy) eksperymentu zauważyłam, że rano wyglądam źle. Nie, żebym codziennie budziła się piękna jak Arielka, ale moja cera zaczęła wyglądać bardzo staro. Miałam nawet worki pod oczami a to nie zdarza mi się prawie nigdy. Po czterodniowym teście wróciłam do dawnych przyzwyczajeń. W tym czasie piłam 2-2,5 litra wody mineralnej niegazowanej dziennie. Do tego jedna szklanka zielonej herbaty i dwie filiżanki kawy. Możecie mi nie wierzyć, bo i jaki powód macie, by mi ufać. Ale po pierwsze – natychmiast poprawiła mi się przemiana materii. Po drugie – po wysprzątaniu całego domu, zredagowaniu trzech artykułów, wyprowadzeniu psa na spacer (amstaffy lubią biegać) i ugotowaniu obiadu nie walnęłam się na kanapę. Poczekałam, aż mój luby wróci i jeszcze zagoniłam go na trening, który poprowadziłam sama. Po co ta opowieść? Przekonałam się na własnej skórze, jak bardzo ważne jest uzupełnianie płynów w organizmie. Próbuję sobie wyobrazić, co musi dziać się z ciałem, którego właściciel dzień w dzień zapomina o nawadnianiu przez tydzień, miesiąc, rok, 10 lat. Taki organizm musi być na skraju wycieńczenia. Nic dziwnego, że tyle osób wciąż nie ma na nic siły.

Szczerze mówiąc, jestem jedyną znaną sobie osobą, która chodzi ciągle z 1,5-litrową butelką wody w torebce. Nie wyobrażam sobie inaczej. Odruchowo co 20 minut sięgam po łyk mineralnej. Nauczyłam też tego swojego chłopaka, który przyznaje, że nie wie, jak funkcjonował wcześniej bez butelki wody pod ręką. Co więcej, spotkałam się z bardzo dziwną sytuacją. Mój bratanek wrócił z przedszkola twierdząc, że boli go brzuch i źle się czuje. Okazało się, że cały dzień (około 5 godzin) nic nie pił. Nauczycielka nie pozwoliła dawać dzieciom nic do picia. W przedszkolu nie było żadnej wody, nic. Dopiero dzieci, które poszły na obiad (mój bratanek nie chodził) w stołówce dostały szklankę kompotu. Sytuacja powtórzyła się na wycieczce z przedszkola. Dzieci pojechały z paniami na starówkę i przez bite 4-5 godzin nie mogły nic pić, żeby… nie chciało im się do toalety. W jakim ogonie za Europie jest Polska z edukacją, skoro nawet nauczycielki nie znają podstaw dbania o zdrowie?

Dziewczęta. I chłopcy. Pijcie wodę. Dla swojego dobra.

Pozdrawiam,

Karolina

PS Już jutro wrzucę jeszcze krótszy trening  od ostatniego – dziesięciominutówkę. Zapraszam!

Z okazji Dnia Kobiet – kwadrans na piękne ciało. Efekty po tygodniu!

Nikt nie powiedział, że prezentów paniom z okazji Dnia Kobiet nie może wręczać… no, właśnie: kobieta. Mam dla Was drobny upominek – trening błyskawiczny i dietę dla leniuchów. Efekty po tygodniu. Niedowiarków zapraszam do wypróbowania!

Ten plan treningowy i dieta zostały opracowane z myślą o osobach, które próbują zmierzyć się z decyzją o odchudzaniu, lecz boją się katorżniczych, długich ćwiczeń i restrykcyjnej diety. Kwadrans na piękne ciało to dobry początek. Jednak z tego schematu mogą korzystać również kobiety, które nie mają w najbliższych dniach czasu na treningi i przygotowywanie dietetycznych posiłków.

Dieta

Przez 7 dni nie jedz słodyczy i pij dziennie co najmniej 2 litry wody niegazowanej. Poza tym reszta posiłków – w miarę rozsądku, po prostu staraj się nie objadać.

Trening

Wykonuj piętnastominutowy trening raz dziennie przez tydzień.  Ćwiczenia są proste a opis całości znajduje się poniżej – rozpisałam go co do minuty.

1. Rozgrzewka (0-3 min.)

W ciągu tych trzech minut robisz znane z lekcji wf-u wymachy rękami, nogami, krążenia biodrami, kostkami, nadgarstkami, kolanami. W czasie, jaki Ci pozostanie, truchtaj lekko w miejscu, przygotowując ciało do wysiłku.

2. Ćwiczenia właściwe (4-13 min.)

Masz 10 minut na to, by wykonać 5 razy obwód. Co to jest obwód? Jest to runda składająca się z czterech prostych ćwiczeń poniżej. Wykonanie jednego obwodu (czyli ćwiczenia nr 1, 2, 3 i 4) zajęło mi 1:43, więc spokojnie powinnaś wyrobić się w 10 minut.

Ćwiczenie nr 1 – skip A, 30 sekund

Przez 30 sekund wykonuj skip A (bieg z unoszeniem kolan jak najwyżej).

Ćwiczenie nr 2 – spięcia boczne, 30 powtórzeń

Połóż się na plecach ze zgiętymi nogami w kolanach, jak do klasycznych brzuszków. Ramiona ułóż wzdłuż ciała. Oderwij górną część pleców od podłogi. Powinnaś poczuć, jak napinają się mięśnie Twojego brzucha. Następnie ruchem wahadłowym chwytaj naprzemiennie lewą kostkę nogi lewą ręką i prawą – prawą ;) Wykonaj po 15 powtórzeń na każdą stronę, czyli łącznie 30.

Ćwiczenie nr 3 – pajacyki, 30 sekund

Przez 30 sekund wykonuj energicznie pajacyki. Psst, jeśli zapomniałaś z lekcji wf-u – gdy nogi są szeroko to ręce powinny być w górze.

Ćwiczenie nr 4 – odrywanie ramion w podporze, 30 powtórzeń

Ułóż się w podporze, czyli oprzyj ciało na prostych ramionach jak do pompki. Oderwij lewą rękę i dotknij nią prawej piersi. Następnie odłóż rękę i wykonaj ruch na drugą stronę. Łącznie, podobnie jak w przypadku spięć brzusznych, wykonaj 30 powtórzeń, czyli 15 razów na każdą stronę.

3. Rozciąganie (14-15 min.)

Dwie ostatnie minuty poświęć na to, by uspokoić oddech – wykonuj delikatne skłony, rozciągnij mięśnie brzucha, nóg i ramion.

Powodzenia! Dajcie znać o efektach!

Karolina

Jaki trening nie przyspieszy Twojego odchudzania?

Ćwiczysz po to, żeby schudnąć? Sprawdź, czy nie popełniasz jednego z podstawowych błędów początkujących (i nie tylko – bardziej zaawansowanym w boju też się zdarza). Nie warto tracić czasu na nieefektywny trening!

Szóstka Weidera

Szóstka Weidera to idealny zestaw na wyrobienie sobie mięśni brzucha. Niestety tylko na to. Możesz mieć piękny sześciopak, ale nie zobaczysz go, jeśli nadal będzie przykryty warstwą tłuszczu.

Zestaw brzuszki + przysiady

Robisz dwieście albo nawet pięćset brzuszków przeplatając je z przysiadami i oto cały Twój zestaw ćwiczeń. Nie, nie i jeszcze raz: nie. Brzuszki i przysiady to rewelacyjne, oldschoolowe ćwiczenia, ale jeżeli ograniczasz się tylko do nich, nie pozbędziesz się tłuszczu zbyt szybko. Możesz mieć zakwasy na brzuchu, udach i pośladkach, możesz się męczyć w trakcie tego treningu, ale nie zmienia to faktu, że aby taki zestaw miał być efektywny, musi, powtarzam: musi zostać połączony z częścią kardio (bieganie, skakanie).

Trening bez rozgrzewki

Sądzisz, że zawodowi sportowcy wykonują rozgrzewkę, bo narzekają na nadmiar czasu? Po prostu są świadomi tego, że bez rozgrzania mięśni i stawów przed przejściem do ćwiczeń właściwych, ciało nie jest przygotowane na spalanie tłuszczu. W dodatku brak rozgrzewki stwarza wysokie ryzyko nabawienia się kontuzji. Nie łudź się, że jeśli ćwiczysz lekko, nie grożą Ci urazy.

Powolny trening z hantlami

Używanie hantli w czasie treningu to świetny sposób na wyrzeźbienie pięknej sylwetki i rozbudowę mięśni (to seksowne u kobiet również!). Jeśli Twój trening polega jednak wyłącznie na pompowaniu bicka i tricka, nie zbijesz tkanki tłuszczowej. Osoby, którym zależy na zrzuceniu wagi powinny wykonywać przede wszystkim ćwiczenia wielostawowe, które jednocześnie rzeźbią mięśnie i spalają tkankę tłuszczową. Przykład: zamiast zwykłego pompowania bicepsów, z każdym zgięciem przedramienia rób wyrzut nogi do tyłu i ugnij kończyny dolne do momentu, aż osiągniesz kąt prosty między łydką a udem. Wraz z wyprostowaniem przedramienia, wróć do pozycji wyjściowej.

Bieg 5 minut

Nie masz kondycji do biegania (nikt nie ma, zanim nie zacznie trenować), więc gdy wychodzisz na jogging, wytrzymujesz zaledwie 5 minut. I to jest koniec Twojego treningu. Czekasz na czasy, aż będziesz w stanie dłużej biegać. Takie truchtanie nie przybliży Cię do wymarzonej wagi. Zamiast porywu 5-minutowego, po wyjściu na jogging biegnij 1 minutę, a następnie maszeruj 2 minuty. Powtarzaj ten cykl tak długo, jak możesz. Jeśli nie będziesz już w stanie biec, po prostu szybko maszeruj. Wyjście na jogging nie powinno Ci zająć mniej niż 30 minut. Może się okazać, że nie lubisz biegać. Wtedy wystarczy energiczny marsz albo marszobieg. Pół godziny marszu da lepszy efekt niż 5 minut biegu.

Czy każdy trening odchudza?

Każda aktywność fizyczna uruchamia spalanie kalorii, więc przyczynia się do spalania tkanki tłuszczowej. Musisz jednak pamiętać, że jedne ćwiczenia przynoszą szybsze efekty od drugich. Przeznaczasz swój cenny czas na trening, zadbaj, by nie okazał się on straconym. Skoro i tak pół godziny się męczysz, męcz się dobrze i skutecznie.

Karolina

7 sposobów na brak ochoty na trening

Nie chce Ci się ćwiczyć. Nie przekonuje Cię, że po treningu będziesz z siebie zadowolona. Po prostu nie chce Ci się wskakiwać w dres i buty sportowe. Poniżej trzy sposoby na to, by jednak wykonać trening.

1. Sposób robotyczny

Metoda polega na tym, by iść na trening bez zastanawiania się, czy boli Cię ręka, głowa, boga, masz zasiedziałość dupną lub serial w telewizji. Idziesz o określonej godzinie, koniec kropka. Jak padniesz ze zmęczenia to w trakcie treningu lub po, nie po nim. To działa i tę metodę stosuje wielu zawodowców, którym też często nie chce się iść na kolejne ćwiczenia.

2. Sposób na Beyonce

Zmotywuj się teledyskiem lub zdjęciem dziewczyny, której ciało podziwiasz. Bez ćwiczeń nie ma kołaczy… Czy jakoś tak. Dla mnie idealna jest Beyonce. Patrz, wystroiła się jak Beyonce:

W tym teledysku wygląda rewelacyjnie, zresztą piosenkarka sama przyznała, że ocenia swoją sylwetkę z czasów wideoklipu Crazy in love jako najlepszą w życiu. Zapewniam Cię, że jeśli mi się nie chce, puszczam ten kawałek i przypominam sobie, że mi się chce.

3. Sposób na telewidza

Wypróbowałaś dwa poprzednie sposoby i nadal wolisz włączyć sobie serial? Ależ tu nie występuje żadna sprzeczność interesów! Włącz film i wskocz w międzyczasie na rowerek stacjonarny lub kręć hula hop. Nawet nie zauważysz, jak odhaczysz pół godziny treningu.

4. Sposób na melomana

Odpal swoją ulubioną muzykę i sprawdź, czy nadal nie chce Ci się ćwiczyć. Naukowcy udowodnili, że dźwięki działają fizycznie na samopoczucie człowieka i jego zdolność do wysiłku. Dobrze dobrany kawałek może zwiększyć gotowość organizmu do pracy fizycznej nawet o 30 procent.

Podrzucam Ci kilka kawałków z kopem. Energetyczna muzyka, która motywuje do treningów:

- KSHMR – The Spook ft. BassKillers & B3nte

- Charlotte Devaney – Flip It (The Edit) ft. Snoop Dogg

- Una furia que avanza

- Jason Derulo – „Talk Dirty” feat. 2 Chainz

- Beyoncé – Diva

- Eminem – Lose yourself

- Wisin & Yandel – Ahora Es.

Większość podanych przeze mnie utworów z listy ma równie motywujące teledyski, więc powodzenia!

5. Sposób na straszenie

Postrasz się, że będziesz wyglądać jak gruby Amerykanin z dowcipów. Obejrzyj jakiś program o operacjach na odchudzanie lub przejrzyj zdjęcia z Internetu. Nie masz nikogo wyśmiewać, tylko wystrzegać się cudzych błędów.

6. Sposób na ambicję

Poproś przyjaciółkę, byście wzajemnie meldowały sobie, czy wykonałyście trening. Jak ominiesz ćwiczenia, koleżanka ma Cię skrytykować i zawstydzić.

7. Sposób na Świętego Mikołaja

Zapisuj w notesiku, ile razy wykonałaś trening. Załóż, że kupisz sobie nowy ciuch bez wyrzutów sumienia po 20 treningach. Jeszcze się okażesz, że dajesz radę robić Chodakowską trzy razy dziennie.

Karolina

Jak jeść mniej słodyczy?

Zanim usiadłam do tego tekstu, zjadłam dwie kostki czekolady z orzechami. Wychodzę z założenia, że osoby bezdzietne nie powinny doradzać matkom, jak zajmować się maluchem; nie na miejscu jest też, by starzy kawalerowie uczyli narzeczonych o pożyciu małżeńskim.

Uwielbiam słodycze, szczególnie czekoladę i nie chcę bez niej funkcjonować. Może mogę. Ale nie chcę. Wiem za to, że ze względu na zdrowie i sylwetkę, muszę panować nad ilością spożywanych słodyczy. Przedstawiam Wam moje sposoby na jedzenie mniej cukierków, czekolady, paluszków, orzeszków, pralinek…

1. Pij herbatę po obiedzie

Wracasz do domu głodna jak wilk. Nakładasz sobie mielonego, ziemniaczka, surówkę. Najadasz się, ale po posiłku nadal brak Ci tego czegoś, kropki nad i, wisienki na torcie…. Aha! Na torcie! Lecisz do lodówki ukroić sobie kawałek ciasta. W ten sposób, nie wiadomo kiedy, dodajesz do każdego swojego obiadu – statystycznie – około 200 kalorii, czyli dokładnie tyle, by systematycznie tyć 3 kilogramy miesięcznie. Najlepszy sposób na uniknięcie objadania się słodkimi rzeczami po obiedzie to wypicie tuż po posiłku dużej szklanki gorącej herbaty. Pamiętaj, że uczucie sytości pojawia się dopiero około 20 minut po posiłku. Przeczekasz najgorsze, pijąc napar. Po herbacie pokusa na deser diametralnie się zmniejszy lub nawet zniknie w ogóle.

2. Zrób sobie 3-dniowy detoks

Im więcej słodyczy jesz, tym więcej ich chcesz zjeść. To jest proste prawo, słodycze uruchamiają podobne obszary w mózgu, co narkotyki. Może się okazać, że jeden z kolejnych michałków będzie Twoim złotym strzałem. Tak, to nie jest śmieszne: cukier prowadzi do cukrzycy, chorób serca i układu krążenia. Przestanie Cię skręcać na widok słodyczy, jeśli zrobisz sobie trzydniowy detoks. Zero cukru w herbacie, kawie, żadnych słodyczy. Odcukrzysz swój smak i organizm. Zapewniam Cię, że jeśli po 3 dobach sięgniesz po czekoladkę, zdziwisz się, że jest taka… słodka. Nie martw się, że nie dotrwasz. W 3-dniowym detoksie najgorsze są pierwsze 3 dni.

3. Znajdź nowe nawyki

Odpalasz na laptopie Big Bang Theory, szykujesz pod ręką szereg kasztanków (i nie chodzi o te z placu Pigalle). Oglądasz serial i wcinasz, chrupiesz, mlaskasz. Brzmi znajomo? Dlaczego jesz słodycze przed laptopem/telewizorem? Dlaczego każdego to kusi? Bo się do tego przyzwyczailiśmy. W trakcie seansu atakowany jest nasz zmysł wzroku i ciało naturalnie dopomina się o aktywację innego zmysłu – najlepiej smaku. Słodycze przychodzą nam więc mimowolnie. Wyucz się nowego nawyku. Zamiast pochłaniać michałki, jaśki i alfonsów, pij wymyślną herbatę, najlepiej przez słomkę. Czarna herbata o smaku cynamonu, wina, pomarańczy, czekolady, wiśni – wybór jest naprawdę spory. Zajmiesz czymś ręce i usta i przestanie ciągnąć Cię do słodyczy. To bezbolesny sposób na ograniczenie spożywanej liczby kalorii dziennie.

4. Kup wafle ryżowe

Kup paczkę wafli ryżowych i trzymaj je razem ze słodyczami. Za każdym razem, kiedy nie będziesz pewna, na co dokładnie masz ochotę i zaczniesz się kręcić w okolicy czekoladek, sięgnij najpierw po wafla. Pochrupiesz, zmienisz smak i przejdzie Ci ochota na opałaszowanie paczki cukierków.