Dwa rodzaje odchudzania krok po kroku

W poprzednim poście mówiłam, że chwalę najbardziej dwa rodzaje na to, by zadbać o swoją sylwetkę. Dziś opiszę dokładnie każdy z nich. Pamiętaj – każdy rycerz musi mieć plan, jak zabić smoka.

Sposób profesjonalny

Krok 1: zakupy

Kup zeszyt. Laptopy są wygodne, ale kartki bardziej poręczne.

Krok 2: pomiary

Przed śniadaniem zważ się w samej bieliźnie. Następnie zmierz obwód każdej interesującej Cię partii ciała. Polecam sprawdzić, ile masz centymetrów w: łydkach, udach, biodrach, talii, biuście i bicepsie. Ostatni etap pomiarów to określenie swojego BMI. Odpowiedni kalkulator znajdziesz w Internecie. Jeżeli nie masz czasu na takie rzeczy rano, wyznacz inną porę, na przykład przed treningiem lub tuż po.

Krok 3: notowanie

Zanotuj w zeszycie, który kupiłaś, liczby, które wymierzyłaś. Najlepiej zrób czytelną tabelkę.

Krok 4: wyznaczenie celu

Przeanalizuj dane z zeszytu, zapoznaj się z wymiarami aktorek czy koleżanek, których ciała uważasz za godny naśladowania wzorzec i napisz kolorowymi liczbami u góry tabelki centymetry i kilogramy docelowe.

Krok 5: wyznaczenie treningów i diety

Wyznacz aktywność fizyczną i dietę, które poprowadzą Cię do celu. Podczas wyboru kieruj się realizmem. Nie wybieraj morderczego crossfitu 10 razy w tygodniu i diety 300 kalorii, bo rzucisz wszystko następnego dnia. Mała rada dla zaczynających od zera: wystarczy, że policzysz mniej więcej swój dzienny bilans kaloryczny i zmniejszysz go o około 200-300 kalorii. Taka redukcja energetyczna wystarczy, by schudnąć około 4 kilogramów miesięcznie (to zalecana przez lekarzy prędkość chudnięcia). Ruszaj się natomiast nie mniej niż 3 i nie więcej niż 6 dni w tygodniu.

Krok 6: kontrola

Uzupełniaj tabelę z wymiarami co tydzień. Staraj się dokonywać pomiarów zawsze o tej samej porze wyznaczonego dnia.

Zalety

Ten sposób pozwoli uzyskać Ci konkretne, perfekcyjne wymiary. W dodatku pozwoli kontrolować masę ciała zgodnie z zaleceniami lekarzy. Będziesz mogła ponadto korygować na bieżąco błędy dietetyczne i treningowe, kiedy zorientujesz się, że na przykład od dwóch tygodni Twoje wymiary nie drgnęły ani o milimetr. Metoda profesjonalna pomaga zmusić się do pracy ludziom, którzy mają trudności z motywacją.

Wady

Jeżeli masz skłonności do popadania w skrajności, ten sposób stwarza zagrożenie anoreksji. Gdy za bardzo zaangażujesz się w wyniki, istnieje ryzyko, że wpadniesz w obsesję, szczególnie, jeśli Twoje docelowe wyniki to wymiary Kate Moss za czasów świetności.

Sposób kreatywny

Krok 1: refleksja

Usiądź wygodnie w fotelu i zastanów się, dlaczego właściwie chcesz się odchudzać. Wiele kobiet mówi, że odchudza się dla siebie. Dobra, ale robią to, bo: ktoś je obraził na basenie; chciałyby wyglądać jak ulubiona piosenkarka; lubią przyciągać wzrok na ulicy itd. Odpowiedz jeszcze raz: dlaczego chcesz się odchudzić? Czy ktoś Cię obraził? Chcesz poczuć się bardzo pewnie siebie? Chcesz zdobyć chłopaka? A może chcesz, żeby Twój eks umierał z żalu, że Cię stracił, kiedy Cię zobaczył? Wywołaj w sobie emocje. Konkretne, silne emocje i konkretne zdarzenia. Odpowiedz szczerze, nikt nie zobaczy tego, co myślisz. Jeżeli nie wykonasz tego punktu na sto pro, plan się nie powiedzie.

Krok 2: postanowienie

Załóżmy, że w poprzednim kroku odpowiedź Pani X brzmiała: zamówiłam przez Allegro kostium a’la Ewa Chodakowska. Kiedy go założyłam, okazało się, że wyglądam jak baleron. Nie zwróciłam bikini, bo niby co miałam napisać sprzedawcy: oddaję, bo jestem za gruba na takie paseczki? Schowałam więc kostium głęboko do szafy, a zeszłego lata nie wyszłam ani razu na plażę. Panią X problem modnego bikini nadal boli. Postanowienie powinno więc brzmieć: Tego lata założę nowiutkie bikini z metką a’la Chodakowska, choćby nie wiem co. Nieważne, co będę jeść i ile potu wyleję na kostkę brukową przed domem. Założę ten kostium i będę wyglądać świetnie. Decyzja musi pochodzić od Ciebie, nie może być narzucona, nie może być ogólna w rodzaju: schudnę do lata. Dupa, nie schudniesz. Musisz mieć k o n k r e t n e postanowienie. Spojrzę w lustro i zakocham się, wcisnę się w tę różową, zdzirowatą sukienkę, we wrześniu ludzie z klasy mnie nie poznają, w październiku będę człowiekiem z nowym ciałem, przebiegnę 10 kilometrów w pół godziny, zrobię 100 pompek bez przerwy. Po prostu daj czadu. Rozwal system!

Krok 3: wprowadź plan w życie

Skuteczność tej metody polega na tym, że zaczynasz odchudzanie od zaraz. Już, teraz, wypluwasz pierniczka z ust i biegniesz do latarni i z powrotem, żeby spalić to, co zjadłaś. Masz się zawziąć, żeby osiągnąć cel. Nieważne, jakimi metodami, byle zgodnie z prawami fizyki i medycyny (czytaj: nie wpędź się w anoreksję, tylko dąż do swojego celu). Nie musisz się ważyć, ani mierzyć, bo dla Ciebie nie jest istotne, czy masz w talii 61 czy 63 centymetry, ale to, że wspaniale się prezentujesz.

Zalety

Dzięki temu, że nie mierzysz się i nie ważysz, nie musisz stawiać czoła swoim kompleksom. Skupiasz się na celu i jesteś pełna pozytywnej energii. Cotygodniowe pomiary mogą być depresjogenne w przypadku osób, które wstydzą się swojego ciała. W dodatku osiągnięcie celu wyznaczonego metodą kreatywną to sukces, który smakuje najlepiej. Wyobraź sobie swoją satysfakcję, gdy wyjdziesz w tej obcisłej, zdzirowatej, różowej sukience i będziesz upajać się każdą sekundą.

Wady

Ta metoda nie pozwala na bieżąco korygować błędów dietetycznych. Wyklucza precyzję, więc będziesz musiała sama ocenić na zdrowy rozsądek, czy Twoje wysiłki coś dają.

Twoja metoda

Prawdopodobnie po przeczytaniu opisów oby metod intuicyjnie wybierzesz tę, która do Ciebie pasuje. W następnym poście opowiem o tym, jak zmniejszyć ochotę na jedzenie słodyczy, czyli największych wrogów szczupłej sylwetki.

Karolina

Jak zacząć odchudzanie?

Istnieją dwa sposoby na rozpoczęcie odchudzania. OK, jest ich właściwie milion pięćset, ale wymienię tylko te, które przetestowałam.

Pierwsza metoda, nazwijmy ją – profesjonalna – polega na zmierzeniu obwodów ciała, sprawdzeniu wagi, obliczeniu BMI, zrobieniu zdjęcia w samej bieliźnie. Dane należy zapisać w zeszycie i wyznaczyć konkretny cel: -10 kilogramów, -10 centymetrów itd. Drugi sposób – kreatywny – polega na założeniu sobie „1 lipca olśnię wszystkich w kostiumie kąpielowym i będę miała branie jak Ruski w przeręblu”. To nie żart. Te metody są równie skuteczne. Która jest dla bardziej odpowiednia dla Ciebie? Już pędzę z odpowiedzią.

Sposób numer 1

Metoda „profesjonalna” jest drogą do walki o wymarzone ciało zalecaną przez lekarzy, dietetyków i trenerów, słowem – świat znawców sportu i zdrowego odżywania. Pozwala kontrolować utratę masy i korygować na bieżąco błędy. Jest zalecana osobom, którym brak silnej woli, by wypchnąć cztery litery na trening i darować sobie deser po obiedzie. Sprawdzi się z pewnością u sumiennych, poukładanych dziewczyn i chłopaków, którzy mają zapędy do bycia wzorowym uczniem. Prowadzenie notesiku pomaga – serio. Sposób numer 1 jest też idealny dla osób, które wprawiły się już w sporcie i dążą do nie tyle do odchudzania się, co na przykład do zwiększenia masy mięśniowej lub lekkiego poprawienia obwodów ciała.

Sposób numer 2

Metoda „kreatywna” opiera się na moich prywatnych obserwacjach i doświadczeniach. Jest alternatywą dla osób, które dziesiątki razy kupowały karnety na siłownię, lecz nigdy ich nie wykorzystały. Odchudzający się nie jest zainteresowany konkretną wagą i centymetrami, ale tym, jak wygląda. Ten sposób szczególnie polecam osobom bardzo otyłym oraz niezdyscyplinowanym. Największa zaletą tej metody jest fakt, że nie wpędza ona w kompleksy i obsesje, w dodatku zwiększa wiarę w siebie.

Wybór metody

W następnym poście rozwinę dokładnie, na czym polegają obie metody. Pamiętaj – nie zaczynaj odchudzania od d… strony! ;)

Karolina

Dzień dobry, tu Klub Energia

Internet, księgarnie, telewizja są pełne porad na temat odchudzania i tego, jak być szczupłą, piękną i pełną energii. Przecież to takie proste. Wystarczy wcinać na okrągło kaszkę jaglaną, popijać koktajlem z zielonych warzyw i trenować dwa razy dziennie pod okiem profesjonalisty.

Większość owych poradników ocieka słodkimi zdrobnieniami typu „tłuszczyk”, „boczki”, oponka”, „brzuszek”, przepisami wziętymi z księżyca i zdjęciami modelek fitness (tak, są modelki, których specjalizacją jest pozowanie do zdjęć fitness – nie mam nic przeciwko, ale warto o tym pamiętać, wpędzając się w kompleksy podczas oglądania podobnych fotografii w Internecie). Prawdopodobnie normalna dziewczyna widząc, jakie katusze powinna przejść, żeby mieć satysfakcję ze swojego ciała, rezygnuje z diety po kilku stronach poradnika. To zdrowa reakcja. Tylko niewielki ułamek społeczeństwa jest w stanie zmienić diametralnie swoje nawyki żywieniowe, przerzucając się ze schabowych na wege burgery z tofu. Albo zrezygnować ze słodyczy. Czy da się żyć bez czekolady? Nie wiem, nie chcę nawet o tym myśleć. Jeśli znajdzie się tak wytrwała jednostka, należy pamiętać, że w końcu zacznie jeść wspólne obiady, kolacje z dziećmi, mężem, żoną, matką, bratem czy kim tam popadnie i pewnie bliski zacznie przewracać oczami na wymysły na talerzu. Co więc pozostaje, gotowanie dla siebie wciąż osobnych obiadów? Komu by się chciało?

Wybaczcie długi wywód, ale mam ku temu pewne zapędy. Przechodząc do rzeczy – stworzyłam tego bloga z myślą o wszystkich n o r m a l n y c h dziewczynach (i chłopcach, bez dyskryminacji), które chcą dobrze wyglądać, świetnie się czuć, słowem – dołączyć do Klubu Energia. Temat zdrowego odżywiania i w ogóle trybu życia zgłębiam od ponad 15 lat. Na własnej skórze wypróbowywałam najróżniejsze metody i wiem, które są skuteczne. Ciągle jednak się uczę i chętnie spoglądam na nowinki. Nigdy nie stosowałam żadnych suplementów diety i chcę was zachęcić do zrezygnowania z tabletek. Nie chcę, by strona działała w jedną tylko stronę – w końcu to Klub! Chętnie wysłucham Waszych porad, doświadczeń i spostrzeżeń. Do przeczytania wkrótce z kolejnym wpisem.

Pozdrawiam,

Karolina