Jaki trening nie przyspieszy Twojego odchudzania?

Ćwiczysz po to, żeby schudnąć? Sprawdź, czy nie popełniasz jednego z podstawowych błędów początkujących (i nie tylko – bardziej zaawansowanym w boju też się zdarza). Nie warto tracić czasu na nieefektywny trening!

Szóstka Weidera

Szóstka Weidera to idealny zestaw na wyrobienie sobie mięśni brzucha. Niestety tylko na to. Możesz mieć piękny sześciopak, ale nie zobaczysz go, jeśli nadal będzie przykryty warstwą tłuszczu.

Zestaw brzuszki + przysiady

Robisz dwieście albo nawet pięćset brzuszków przeplatając je z przysiadami i oto cały Twój zestaw ćwiczeń. Nie, nie i jeszcze raz: nie. Brzuszki i przysiady to rewelacyjne, oldschoolowe ćwiczenia, ale jeżeli ograniczasz się tylko do nich, nie pozbędziesz się tłuszczu zbyt szybko. Możesz mieć zakwasy na brzuchu, udach i pośladkach, możesz się męczyć w trakcie tego treningu, ale nie zmienia to faktu, że aby taki zestaw miał być efektywny, musi, powtarzam: musi zostać połączony z częścią kardio (bieganie, skakanie).

Trening bez rozgrzewki

Sądzisz, że zawodowi sportowcy wykonują rozgrzewkę, bo narzekają na nadmiar czasu? Po prostu są świadomi tego, że bez rozgrzania mięśni i stawów przed przejściem do ćwiczeń właściwych, ciało nie jest przygotowane na spalanie tłuszczu. W dodatku brak rozgrzewki stwarza wysokie ryzyko nabawienia się kontuzji. Nie łudź się, że jeśli ćwiczysz lekko, nie grożą Ci urazy.

Powolny trening z hantlami

Używanie hantli w czasie treningu to świetny sposób na wyrzeźbienie pięknej sylwetki i rozbudowę mięśni (to seksowne u kobiet również!). Jeśli Twój trening polega jednak wyłącznie na pompowaniu bicka i tricka, nie zbijesz tkanki tłuszczowej. Osoby, którym zależy na zrzuceniu wagi powinny wykonywać przede wszystkim ćwiczenia wielostawowe, które jednocześnie rzeźbią mięśnie i spalają tkankę tłuszczową. Przykład: zamiast zwykłego pompowania bicepsów, z każdym zgięciem przedramienia rób wyrzut nogi do tyłu i ugnij kończyny dolne do momentu, aż osiągniesz kąt prosty między łydką a udem. Wraz z wyprostowaniem przedramienia, wróć do pozycji wyjściowej.

Bieg 5 minut

Nie masz kondycji do biegania (nikt nie ma, zanim nie zacznie trenować), więc gdy wychodzisz na jogging, wytrzymujesz zaledwie 5 minut. I to jest koniec Twojego treningu. Czekasz na czasy, aż będziesz w stanie dłużej biegać. Takie truchtanie nie przybliży Cię do wymarzonej wagi. Zamiast porywu 5-minutowego, po wyjściu na jogging biegnij 1 minutę, a następnie maszeruj 2 minuty. Powtarzaj ten cykl tak długo, jak możesz. Jeśli nie będziesz już w stanie biec, po prostu szybko maszeruj. Wyjście na jogging nie powinno Ci zająć mniej niż 30 minut. Może się okazać, że nie lubisz biegać. Wtedy wystarczy energiczny marsz albo marszobieg. Pół godziny marszu da lepszy efekt niż 5 minut biegu.

Czy każdy trening odchudza?

Każda aktywność fizyczna uruchamia spalanie kalorii, więc przyczynia się do spalania tkanki tłuszczowej. Musisz jednak pamiętać, że jedne ćwiczenia przynoszą szybsze efekty od drugich. Przeznaczasz swój cenny czas na trening, zadbaj, by nie okazał się on straconym. Skoro i tak pół godziny się męczysz, męcz się dobrze i skutecznie.

Karolina

Dzień dobry, tu Klub Energia

Internet, księgarnie, telewizja są pełne porad na temat odchudzania i tego, jak być szczupłą, piękną i pełną energii. Przecież to takie proste. Wystarczy wcinać na okrągło kaszkę jaglaną, popijać koktajlem z zielonych warzyw i trenować dwa razy dziennie pod okiem profesjonalisty.

Większość owych poradników ocieka słodkimi zdrobnieniami typu „tłuszczyk”, „boczki”, oponka”, „brzuszek”, przepisami wziętymi z księżyca i zdjęciami modelek fitness (tak, są modelki, których specjalizacją jest pozowanie do zdjęć fitness – nie mam nic przeciwko, ale warto o tym pamiętać, wpędzając się w kompleksy podczas oglądania podobnych fotografii w Internecie). Prawdopodobnie normalna dziewczyna widząc, jakie katusze powinna przejść, żeby mieć satysfakcję ze swojego ciała, rezygnuje z diety po kilku stronach poradnika. To zdrowa reakcja. Tylko niewielki ułamek społeczeństwa jest w stanie zmienić diametralnie swoje nawyki żywieniowe, przerzucając się ze schabowych na wege burgery z tofu. Albo zrezygnować ze słodyczy. Czy da się żyć bez czekolady? Nie wiem, nie chcę nawet o tym myśleć. Jeśli znajdzie się tak wytrwała jednostka, należy pamiętać, że w końcu zacznie jeść wspólne obiady, kolacje z dziećmi, mężem, żoną, matką, bratem czy kim tam popadnie i pewnie bliski zacznie przewracać oczami na wymysły na talerzu. Co więc pozostaje, gotowanie dla siebie wciąż osobnych obiadów? Komu by się chciało?

Wybaczcie długi wywód, ale mam ku temu pewne zapędy. Przechodząc do rzeczy – stworzyłam tego bloga z myślą o wszystkich n o r m a l n y c h dziewczynach (i chłopcach, bez dyskryminacji), które chcą dobrze wyglądać, świetnie się czuć, słowem – dołączyć do Klubu Energia. Temat zdrowego odżywiania i w ogóle trybu życia zgłębiam od ponad 15 lat. Na własnej skórze wypróbowywałam najróżniejsze metody i wiem, które są skuteczne. Ciągle jednak się uczę i chętnie spoglądam na nowinki. Nigdy nie stosowałam żadnych suplementów diety i chcę was zachęcić do zrezygnowania z tabletek. Nie chcę, by strona działała w jedną tylko stronę – w końcu to Klub! Chętnie wysłucham Waszych porad, doświadczeń i spostrzeżeń. Do przeczytania wkrótce z kolejnym wpisem.

Pozdrawiam,

Karolina